poniedziałek, 13 lipca 2020

Słynny Czeski żeglarz Rudolf Krautschneider odwiedza "Czarny Diament" w Pucku.

06.07 .20 dzwonię do Rudy. 08.07 jedziemy do Pucka wodować jacht, czy pojedziesz z nami. Oczywiście dawno nie widziałem morza. 08.07O godz. 18 z minutami odbieramy Rudę z dworca w Zebrzydowicach i jedziemy do Pucka. Mikołaj Stychno bardzo sprawnie prowadzi samochód. O drugiej w nocy meldujemy się na jachcie. Grzegorz Sypniewski nasz filmowiec rejestruje całą wyprawę do Pucka. Od samego rana ostro zabieramy się do pracy. Niezawodny Bosman, Bartosz Romanowski przyjeżdża z Konradem.   Mikołaj dokładnie myje jacht. Następnie bierzemy się za malowanie farbą przeciwporostową część podwodną jachtu. Od samego rana w marinie słychać gwar młodzieży.  W puckiej marinie odbywają się regaty Optymistów. Ruda jak przystało na dobrego żeglarza pomaga nam również przy malowaniu jachtu. W przerwach Ruda zabawia małych żeglarzy. Grzegorz Sypniewski robi zdjęcia i filmuje wszystkie ważne zdarzenia.  Wieczorem składamy wizytę u Państwa Dębców. Przez trzy godziny snują się morskie opowieści, zakończone koncertem Rudy. Późnym wieczorem z Jastrzębia Zdroju przyjeżdża Prezes Fundacji, Piotr Piekarski. Żegnamy się z Rudą ponieważ postanowił odwiedzić jeszcze znajomych w Kołobrzegu i Szczecinie. Na pożegnanie Ruda powiedział "Czarny Diament" to nie tylko jacht, ale też muzeum Polskiego Żeglarstwa 
11.07.20 o godz. 0500 pod jacht przyjeżdża dźwig. Z Gdańska przyjeżdża mój serdeczny przyjaciel Grześ Faliński ze swoją uroczą rodzinką. Pół godziny później "Czarny Diament znowu kołysze się na wodzie. Późnym wieczorem wracamy do Jastrzębia. 
Pozdrawiam Jurek










wtorek, 12 maja 2020


I Górniczy Rejs Atlantycki na jachcie „ Chrobry” 


04.05-09.08.1970 rok. 

5o- lat temu Klub Płetwonurków „Delfin” przy Kopalni Moszczenica w Jastrzębiu Zdroju, zorganizował rejs na Wyspy Kanaryjskie. W tych latach to była wielka wyprawa żeglarska. Musieliśmy pokonać bardzo dużo trudności. Cudem udało mi się wyczarterować jacht „Chrobry” z Centralnego Ośrodka Żeglarskiego w Trzebieży. Najważniejsze też,że bez żadnych problemów otrzymaliśmy paszporty i wizy. Musieliśmy solidnie zaopatrzyć się w prowiant na trzy miesiące, bo na cały rejs udało mi się załatwić 140 $ USA. W czasie rejsu odkryliśmy ,że w kartonach na dżem było 150 słoików ,- buraczków z chrzanem. Wszystkim naszym gościom wręczaliśmy buraczki z chrzanem i oni z tych buraczków byli bardzo zadowoleni.  
Na Śląsku po naszych wywiadach o rejsie w prasie, radiu i telewizji zrobiło się głośno. Nie podobało się to towarzyszom z komitetu PZPR w Wodzisławiu Śl.postanowili storpedować nasz rejs . W ostatniej chwili zdobyłem pismo, że członek Rady Państwa, Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach ,- Jerzy Ziętek poparł nasz rejs i wsparł nas finansowo w wysokości 60.000 zł. Zostałem powiadomiony ,że mam się zameldować w komitecie zakładowym partii. Było burzliwie ale kiedy pokazałem pismo od Jerzego Ziętka towarzyszy zamurowało. No jak was Ziętek popiera to płyńcie. . Na koniec sekretarz powiatowy powiedział : pamiętajcie Radomski jeśli któryś z was zostanie za granicą to nie macie co szukać w kraju. Takie to były czasy dla żeglarzy ale to nas hartowało. O tym wspominam w mojej drugiej książce „Czarny Diament tnie oceany”
W rejsie brało udział 12 osób. 
Kapitan Wojciech Michalski
Z-ca kapitana Henryk Jaskuła
I oficer Jurek Radomski
II oficer Andrzej Iinglot
III oficer Janusz Adamski
Bosman Henryk Chrobok
Załoga:
Bogusław Grzesik , Zdzisław Krajewski, Edgar Lisoń, Antoni Molitor, Alfred Welzman, Kasia Michalska.
Dla całej załogi ten rejs był wspaniałą przygodą. Przeżyliśmy solidny sztorm na Zatoce Biskajskiej. Nurkowaliśmy przy wyspach Las Palmas i Arrecife w przezoroczystej wodzie do 50 metrów. Pierwsza upolowana ośmiornica.  
. W rejsie mieliśmy bardzo dużo ciekawych spotkań.
W Plymouth pan Paweł Wiśniewski zaprosił nas do swojego klubu „Polonia Club”. Było przyjemnie i wesoło.
W Hiszpanii przyjęto nas bardzo gościnnie, bo ,żeglarstwo jest tutaj bardzo popularnym sportem.
W Vigo zaszczycił nas swą obecnością mer miasta Vigo,- Don Carlos
Espinosa, który był zarazem sekretarzem klubu żeglarskiego. Po kilkugodzinnej rozmowie załoga została zaproszona do merostwa, gdzie wręczono nam klucz do miasta Vigo.oraz pamiątkowe znaczki. Nazajutrz w towarzystwie mera zwiedzaliśmy atrakcje miasta i okolicy. 
W Casablance odwiedził nas wicekonsul PRL, kapitan żeglugi wielkiej Stefan Szymański który będąc ongiś dyrektorem Szkoły Morskiej w Szczecinie żywo zainteresował się naszym rejsem. Przy jego pomocy i załogi statku rybackiego „Granik” udało się nam naprawić ster oraz usunąć awarię silnika. 
W Casablance dotarła do nas bardzo smutna wiadomość o śmierci kpt. Leonida Teligi który na jachcie „Opty” opłynął świat. To właśnie z tego portu kapitan Teliga wystartował samotnie w swój rejs dookoła świata i w tym porcie zakończył swój rejs. Wszyscy przeżyliśmy wielki wstrząs. Przecież tak nie dawno byliśmy na spotkaniu w Wodzisławiu Śl.gdzie Kapitanowi wręczono szpadę górniczą. Nie ma już między nami człowieka o niezwykłym harcie i sile woli, Cześć jego pamięci. 
Na Lanzarote zaopiekował się nami dyrektor spółki hiszpańsko -polskiej. ,Matias Garcias Franquis. Zostaliśmy zaopatrzeni w produkty żywnościowe oraz zorganizowano nam wycieczkę do Montana del Fuego gfdzie znajduje się czynny wulkan. 
W drodze powrotnej po wypłynięciu z Teneryfy zawiało zdrowo. Przy refowaniu grota zerwała się topenanta i Heniu Jaskuła znalazł się za burtą. Akcja zakończyła się szczęśliwie. 
Przed wyjściem na Bałtyk w porcie Holtenau wysłałem do dyrektora Kopalni „ Moszczenica” Władysława Chlebika, telegram :Wszyscy cali w zdrowi wracają do kraju. Jacht „Chrobry” 09.08.70 o godzinie 1200 przypłynie do Trzebieży. Delegacja z Kopalni „Moszczenica” z zegarkiem w ręku witała nas na nabrzeżu. Przypłynęliśmy co do minuty.
Po rejsie mieliśmy bardzo dużo wywiadów w prasie, radiu i telewizji. Mieliśmy również kilkadziesiąt prelekcji w całym kraju.
Chrobry” w tym rejsie przepłynął 6277 mil.
Odwiedzane porty:  
Szczecin Trzebież,Świnoujście,Holtenau, Brunsbutteoog, Plymouth,Vigo, Casablanca, La Palma, Santa Crus, Arrecife, Dover.
Po rejsie Klub Płetwonurków zmienił nazwę na Górniczy Yacht Club „Delfin” W 1978 roku wypływam na jachcie „Czarny Diament” w 32.- letni rejs dookoła świata. Rok później kpt. Henryk Jaskuła wypłynął w swój wielki rejs dookoła świata.
Tyle w telegraficznym skrócie o I Górniczym Rejsie Atlantyckim.  
Pozdrawiam Jurek Radomski