niedziela, 22 września 2019

LUDZIE WODY

W dniach 13-15.09.19. nad malowniczym jeziorem Rożnowskim odbył się Festiwal
dla fanów podróży szlakami wodnymi. Około 200 osob przybylo w te urocze
miejsce aby wspólnie spędzić czas. Mój kuzyn Wojtek Mura wraz ze swoją
ukochaną Agatką i wolontariuszami przygotowali bardzo bogaty program.
Pierwszego dnia Emil Witt opowiadał o wyprawie tratwą przez Amazonię
Dominik Szmajda podzielił się wrażeniami z wyprawy „Pontonem przez Kongo”
Wieczorem przy ognisku zajadaliśmy się kiełbaskami słuchając szant
w następny dzień w godz. 10-17 nad Jeziorem Rożnowskim odbyły się warsztaty
z kajakarstwa górskiego, żeglarstwa, budowy tratwy z dętek od ciężarówki. ( Na
takich tratwach Kubańczycy wybierali wolność. )
Wieczorem Aleksander Doba opowiedział o swoich wyprawach kajakiem przez
Atlantyk Ja opowiedziałem o swoim najdłuższym 32- letnim rejsie w historii Polski
na jachcie „Czarny Diament”..Monika Witkowska podzieliła się wrażeniami z
arktycznego rejsu wokół Czukotki. Krzysiu Starnowski pokazał nam jak
wyglądają najpiękniejsze jaskinie świata. Jego film z bajecznie kolorowej jaskini
zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Po prelekcjach koncert szantowy Michała Zielenia zakończony Balem Pirata
15.wrzesień 09-1400 Warsztaty z Kajakarstwa górskiego oraz z podstaw
żeglarstwa. Następnie Maciej opowiedział o swojej wyprawie autostopem dookoła
świata. Na zakończenie Kamila Kelar przeniosła nas do pachnącej żywicą Kanady
gdzie w kajaku poszukiwała niedźwiedzi – duchów.
Gratulacje dla organizatorów. Wspaniała impreza. Najmłodszy uczestnik miał 2
miesiące a najstarszym byłem ja.
Na zakończenie wspólne zdjęcie i powrót do domu.
Jurek Radomski





wtorek, 27 sierpnia 2019

                      301.978 mil morskich „CZARNEGO Diamentu” po morzach i oceanach. 

12 lipca roku pańskiego 2019 w St.Petersburgu (59°57'57.0"N 30°14'21.5"E) na Czarnym okrętuje czteroosobowa załoga z Jastrzębia Zdroju i Rybnika: Mikołaj Stychno, Bogdan Lalak, Aleksander Wita i Łukasz Marek. Najmłodszy kapitan w historii Czarnego Mikołaj Stychno obejmuje komendę na jachcie. Nasz jachtowy przewodnik, Roman znowu ma dużo pracy. Nowa załoga ma 6 dni na zwiedzanie tego magicznego miasta. 20 lipca tegoż, pełni wrażeń wypływamy na następny odcinek. Mimo bardzo słabych wiatrów (19 godzin na silniku:( ). Następnego dnia wpływamy do uroczej mariny w Kotce (60°27'31.9"N 26°57'07.3"E), gdzie kolejnego dnia obchodzę moje 80 urodziny : (Boże jak ten czas leci ) Mamy mały zapas czasu, więc zaliczamy Helsinki (60°09'39.2"N 24°57'49.9"E). 25 lipca tegoż., wpływamy do mariny Olimpijskiej w Tallinie (59°28'06.7"N 24°49'15.9"E). Bardzo wesoła grupa z Śląska wraca do kraju, a na ich miejsce meldują się wytrawni żeglarze z Krakowa- Jacek Międzobrodzki, Bogdan Marzec, Witold Hołań oraz Zdzislaw Wojtyniuk. Jacek i Bogdan przez wiele lat szkolili żeglarzy w Pucku, tak więc mamy dużo znajomych w tym uroczym miasteczku. 28 lipca tegoż., wypływamy znowu w kierunku Helsinek. Tutaj jak poprzednim razem zatrzymujemy się w małej przytulnej marinie (60°09'39.2"N 24°57'49.9"E). Dwa dni postoju i znowu w drogę. Przez dwa dni płyniemy przepiękną trasą, mijając setki wysp. Zatrzymujemy się w małych ślicznie położonych marinach: Narosund i Gastham. Wiekszą część trasy pokonujemy przy pomocy silnika. W naszym ulubionym Mariehamn (60°05'53.8"N 19°55'29.2"E) zatrzymujemy się dwa dni. Już z daleka zauważyliśmy, że piękny żaglowiec „Pommern” po remoncie zmienił miejsce postoju i obecnie znajduje się w doku przy marinie. Historia sprzed dwóch lat znowu się powtarza, Bogdan z Zdzisławem przynieśli dwa duże grzyby. Roman po konsultacji z Ojcem stwierdził, że to jadalne prawdziwki, więc je zasuszył. Żegnamy Alandy, do Sztokholmu już blisko, niestety mamy przeciwny wiatr i wleczemy się na silniku : Kiedy wpływamy w szkiery, cała załoga z aparatami foto siedzi na pokładzie. Wieczorem zatrzymujemy się w małej malowniczo położonej marinie Stammarsund (59°38'10.2"N 18°55'14.7"E). Tak jak w Finlandii, tak i w Szwecji wszystkie mariny, czy to duże czy małe, mają dobrze urządzone sanitariaty. W większości są również sauny. Następnego dnia po obfitym śniadaniu znowu ruszamy w drogę. Żegluga w szkierach to wielka frajda dla żeglarzy, ale musimy cały czas kontrolować naszą trasę bo łatwo wpaść na skałki. Po raz drugi wpływamy do Vaxholm. Mała, sympatyczna marina w centrum miasta tętni życiem. Część załogi postanawia na drugi dzień popłynąć promem do Sztokholmu. Oczywiście muszą zwiedzić muzeum słynnego okrętu Vaza. Ten bubel miał znisczyć Polskę. Wszyscy mają bardzo mieszane uczucia po dowiedzeniu Wazy . Powoli żegnamy się z krakowskimi żeglarzami. Z Sztokholmu wracają w trójkę do kraju a na jachcie zostaje nas pięcioro. Telefonicznie umawiam się z moim przyjacielem Alkiem Górskim na spotkanie w jakiejś marinie. Jego jacht”Arlekin” jest obecnie w Szwecji. Postanowiłem ,ze popłyniemy inną trasą gdzie będziemy pokonywać dużo mostów i dwie śluzy. Trasa niezwykle urocza. Mijamy dziesiątki marin. Po przejściu ostatniej śluzy zatrzymujemy się na noc w marinie Sodertalje. Na drugi dzień po przepłynięciu 15 mil „Czarny Diament” w uroczo położonej marinie Skansholmen. Roman z Bogdanem wybierają się na grzyb. Niestety nic nie znaleźli. 13.08.10 do burty „Czarnego” cumuje „Arlekin” a kilka godzin później następny jacht „Blue Skay” pod również z Biało Czerwoną. Morskie opowieści trwają do północy. Kapitan Anioł z „Blue Skaj” opowiedział nam swoją historię jak po taśmie węglowej z Gdańska wylądował w Finlandii. To był ciężki wieczór dla Alka. Na następne spotkanie umawiamy się w Pucku. Czas pożegnać się z uroczymi szkierami. Wszyscy wypływają w dalszy rejs. Alek z Aniołem na północ a my na południe. Po wyjściu na pełne morze „Czarny” kieruje się na ostatnią w tym rejsie wyspę Gotland. Tym razem mamy szczęście bo wieje północno-wschodni wiatr. 15.08.19 w południe wpływamy do mariny na Visby. Przez trzy dni czekamy na pomyślny wiatr. Patryk z Romkiem urozmaicają sobie czas opychając się lodami. Trzeciego dnia wybieramy się na wycieczkę samochodową op wyspie. Mile zaskoczenie bo okazuje się że wyspa jest bardzo zielona. Mijamy lasy i ląki na których pasą się dorodne krowy i owce. Zatrzymujemy się na jednej z plaż gdzie stoją malutkie domki rybackie. Basia pokazuje nam jak ziała specjalny kołowrotek do wyciągania lodzi na plażę. Cel naszej wyprawy to wyspa Faro.Na tej malowniczej wysepce Ingmar Bbergman spędzil swoje ostatnie lata. Odwiedzamy miejsce spoczynku słynnego szwedzkiego reżysera. Jesteśmy bardzo zaskoczeni tym bardzo skromnym grobem słynnego reżysera. Daje nam to dużo do myślenia. Pełni wrażeń wracamy na jacht. 18.08.19 wypływamy z Visby. Mamy bardzo korzystny wiatr. 21.08 wieczorem wpływamy na Hel. Zastanawiam się czy jest na wejściu do mojej mariny w Pucku wystarczająca głębokość. Umawiam się z kpt. Lechem Nowakiem aby zbadał sprawę. Okazuję się ,że Pan Lechu zdobył jakąś tajemniczą mapkę i bezbłędnie nas pokierował. 21.08.19 o godzinie 1305 „Czarny Diament” zawitał znowu do swojego ukochanego Pucka. W tym rejsie „czarny” przepłynął 1905 Mm. Odwiedziliśmy 24 porty w Łotwie, Estonii, Rosji, Finlandii oraz w Szwecji. W każdych portach na sztagu powiewały Bractwa Wybrzeża, Pucka, Kaprów Puckich Oraz Jastrzębskiej Sołki Węglowej i Górniczej Załogi w dobrej kondycji powróciły do domów, Teraz klar jachtu. Wypad do Jatrzębia Zdroju 13-15.09. Udział w spotkaniiu „Ludzie Wody” i następna impreza „Prochno i rdza” To chyba wystarczy na ten sezon. Kiedy kończę ten krotki liścik dzwoni do mnie WIELKI CZESKI ŻEGLARZ RUDA i oznajmia mi ,że wybudował 3 metrowy jacht i ma miejsce dla mnie Pozdrawiam z Pucka , Jurek z „Czarnego”