czwartek, 27 kwietnia 2017

 Wagabundo czas ruszyć w drogę! 


Dorota Żychowska ,- konserwator  starych jachtów,  w cywilu inżynier na etacie ZUS-u,  oraz kpt. jachtowy ,- Jacek Międzobrocki w cywilu Profesor U.J w Krakowie postanowiliśmy pojechać do Przemyśla i zjeść wspólnie obiad z Kapitanem Heniem Jaskułą.


Ponieważ cały czas jestem w kontakcie z Henrykiem uzgodniliśmy, że możemy się spotkać 19 kwietnia po godzinie 1400.   
W drodze do Henia zatrzymujemy się na kawkę u Basi,  małżonki ś.p. Krzyśka  Zabłockiego zamordowanego przez somalijskich piratów. W dalszej drodze długo zastanawiałem się nad moją 36 letnią włóczęgą po morzach i oceanach.   Trzy razy przepływałem  w tym niebezpiecznym rejonie. Cztery razy miałem spotkania z piratami- bandytami. 
Kilka godzin po czternastej meldujemy się w Przemyślu przed domem Henryka. 



Cztery godziny trwa spotkanie z Heniem. Po obiedzie zaczynają się morskie opowieści.. Kiedy wspominamy wspólny rejs jachtem  „Chrobry” na Wyspy Kanaryjskie w 1970 roku,  Henryk dokładnie opowiedział o  akcji  „człowiek za burtą”. Cieszę się bardzo, że mogłem nagrać tą opowieść. Wszyscy podziwiamy Henryka za doskonałą pamięć. 
Dorota z Jackiem poprosili Henryka aby podpisał jego książki.  Heniu naniósł poprawkę w książkach, która została wykreślona przez cenzurę.  Nasze morskie opowieści mogłyby trwać godzinami. Kiedy 5 lat temu odwiedziłem Henryka, przy butelce rumu przegadaliśmy całą  noc. Ja cieszę się bardzo, że odwiedziłem Henryka oraz mogłem spełnić marzenia Dorotki i Jacka o spotkaniu ze słynnym polskim żeglarzem  kpt. Henrykiem Jaskułą. 
W drodze powrotnej Jacek otrzymuje wiadomość ,że jego małżonka  Małgosia czeka na nas z kolacją.. Do późnych godzin nocnych,  ciąg dalszy morskich opowieści. O trzeciej w nocy wracamy do Krakowa  Po śniadaniu Dorota zabiera mnie na spacer po Krakowie. 
 W każdy czwartek do tawerny żeglarskiej „Stary  Port”  przychodzą żeglarze. Dziś do tawerny przyszło trzech gitarzystów oraz jeden akordeonista. Główny solista, Wojtek Bombol ma tak donośny głos ,że potrafił zagłuszyć orkiestrę dętą.   Repertuar bardzo urozmaicony: szanty, ballady rosyjskie, macedońskie. Sympatyczna młoda dziewczyna zaśpiewała po francusku piosenki Edith Piaf. Koncert zakończył się około drugiej w nocy.   
Rano jadę już do Warszawy na obrady Zafarrancha Statutowego ,- Bractwa Wybrzeża, Messy Kaprów Polskich.  46 Braci calej Polski zjechało do stolicy, aby nanieść poprawki do statutu wymagane przez nasze władze. 

Późnym wieczorem wracam do domu, aby przygotować się do następnej podróży tym razem do gościnnego Pucka gdzie „Czarny Diament” czeka na mnie.  
A co dalej z jachtem????? Może macie jakiś pomysł. 

Pozdrawiam Jurek 

Brak komentarzy: